Z kim tańczy Sztab Generalny Wojska Polskiego i dlaczego nie jest to krajowy przemysł obronny?
Trafiłem na czarną listę Szefa SGWP za jawne krytykowanie obecnej polityki (bo strategią tego nazwać nie mogę) Sztabu. Czy słusznie? Nie wiem, bo patrzę na świat przez pryzmat moich doświadczeń oraz obserwacji i wiem, że obraz ten nie jest do końca zgodny z rzeczywistością. Sęk w tym, że każdy z nas żyje we własnej rzeczywistości. Dla jednego szczepienia powodują autyzm, a dla drugiego pozostawienie niezabezpieczonych linii VTY nie stanowi problemu.
Dlaczego więc nie podoba mi się polityka prowadzona przez Sztab Generalny i MON? Już tłumaczę. W 2008 roku Rosja atakuje Gruzję, której wydawało się, że jest pitbullem, choć była tylko ratlerkiem. Szczycimy się dziś w Europie, że wtedy jako jedyni dostrzegaliśmy rodzące się na wschodzie zagrożenie. Co się dzieje w kraju kwitnącej cebuli w kwestii wzmocnienia systemu obronnego państwa? Nic, liczymy na artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego. Kawaleria zza oceanu nas uratuje. Nie czynimy żadnych inwestycji w obronność. Wręcz przeciwnie, jest to okres kryzysu ekonomicznego więc tniemy wydatki gdzie się da. Budżet MON szura w tym czasie po dnie żenady osiągając najniższy poziom od wstąpienia do NATO – 1,5% PKB. Dziękujemy panie Tusk i Klich. Może i ratowali panowie państwo przed kryzysem finansowym, ale jak pokazuje historia nauczycielka życia („Historia magistra vitae est”) na potencjale obronnym nie oszczędza się, bo potem płaci się najwyższą cenę w postaci krwi żołnierzy.
Przychodzi 2014 rok i ponowne przebudzenie. Znów krzyk, znów larum. Jednak i tym razem Putin ogrywa Zachód strasząc, że jakakolwiek interwencja przeciwko separatystom uznana będzie za atak na Rosję. Co się dzieje w sferze wzmacniania potencjału obronnego państwa? Myślimy. Myślimy cztery długie lata i wymyślamy, że potrzebujemy jeszcze jednej dywizji. W 2018 roku zapada decyzja, słuszna, że tworzymy nowy związek operacyjny – 18 Dywizję Zmechanizowaną. Super. Jest tylko jeden problem. Ktoś, kto opracowywał koncepcję utworzenia dywizji najwyraźniej skupił się tylko na aspekcie czysto wojskowym – ułożono etat jednostek, wskazano lokalizacje nowych garnizonów (często podyktowane czysto polityczną potrzebą) i podsunięto kwity do podpisu. Mi, prostemu Kowalskiemu, rodzi się w głowie pytanie: jak trzeba być krótkowzrocznym, by nie dostrzec, że plan ten wyłoży się na pierwszym zakręcie? Przecież wojsko to nie osobny organizm, a jeden z organów państwa. Armia jest narzędziem prowadzenia polityki i jednym z elementów systemu obronnego państwa, bo sama nie znaczy nic. Armia musi mieć zapewnione łańcuchy zaopatrzenia w sprzęt, materiały eksploatacyjne i środki bojowe. O zasobach osobowych nie wspominając, ale to temat na inny wątek. Co dzieje się w tym zakresie u nas. Za decyzją o powstaniu 18 DZ nie idą praktycznie żadne poważne decyzje o zakupach uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Nie planujemy również zwiększania zdolności produkcyjnych naszego przemysłu obronnego. Zadowalamy się homeopatycznymi jak na potrzeby WP zdolnościami naszych krajowych manufaktur przemysłu obronnego. Zwiększamy liczebność armii, nie kupujemy nowego sprzętu, nie zwiększamy produkcji zbrojeniówki, w tym amunicji wszystkich kalibrów. Do czego to doprowadza? W Warszawie gorączkowo poszukuje się sprzętu dla nowej dywizji, która otrzymała priorytet od Ministra ON, w jedynym dostępnym miejscu: w innych jednostkach wojskowych. W kraj idą polecenia przekazania do Żelaznej Dywizji wszystkiego, co tylko można zabrać z JW i nie spowoduje to spadku ukompletowania poniżej wymaganych wskaźników. Jeszcze ciekawiej jest na poligonach. Ustalanie przydziału obiektów szkoleniowych w Komendach Ośrodków Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych (OSPWL) przypomina targ niewolników. Obiektów tych (czyli strzelnic poligonowych i pasów taktycznych, gdzie można prowadzić bojowe strzelania) wcale nie przybyło, a wręcz odwrotnie, bo po latach posuchy i braku inwestycji takie OSPWL OŻYSZ zostało praktycznie zamknięte, rozebrane i wybudowane od nowa. Dochodzi to tak kuriozalnych sytuacji, że dana JW ma wskazany termin na szkolenie poligonowe, ale w trakcie dwóch tygodni dostaje tylko kilka godzin na jednym obiekcie w tym czasie, bo chętnych jest więcej, niż może pomieścić poligon. Co ma zrobić teraz dowódca batalionu, skoro jest to jedyna okazja w roku do nauczenia młodzieży jak się strzela zespołowo, ale przez dwa tygodnie to może sobie najwyżej zaplanować marsze ubezpieczone i okopywanie się?
Dodajmy do tego konflikt w samym MONie pomiędzy ministrem Błaszczakiem a Szefem Sztabu Generalnego gen. Andrzejczakiem. Ale początki problemu na linii Minister – Szef SGWP zaczynają się dużo wcześniej. Politykom najwyraźniej nie podoba się, jak ktoś im mówi, że coś robią źle. W 2015 roku minister Siemoniak wykreśla z regulaminu organizacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej bardzo ważny zapis: „Szef SG WP kieruje Sztabem Generalnym Wojska Polskiego bezpośrednio oraz poprzez: 1) zastępców Szefa SG WP; 2) szefów komórek organizacyjnych tworzących Sztab Generalny WP”. Od tego momentu Minister może sobie uzurpować prawo do stawiania zadań bezpośrednio Szefom Zarządów SGWP. Kolejni politycy zasiadający na tym stołku skrzętnie korzystają z tej drobnej niejednoznaczności w przepisach.
Nadchodzi ZIMA-20 i gen. Andrzejczak udowadnia politykom, że obecna struktura WP jest niewystarczająca do prowadzenie samodzielnej operacji obronnej. Ciągłe marudzenie SGWP i godziny spędzone na korytarzach i w kancelariach w gmachu Al. Niepodległości 218 przynoszą wreszcie rezultaty. Przychodzi otrzeźwienie i rząd na podstawie danych z SGWP opracowuje plan rozkręcenia krajowego przemysłu obronnego by za dwa, trzy lata był on gotowy sprostać zamówieniom WP… Wybaczcie, ale to tylko żart. Taki plan nie powstaje, bo mam wątpliwości, czy przy Rakowieckiej 4a opracowano jeden, spójny dokument z prognozami ile, od kogo i w jakim czasie chcemy kupić. Ile razy słyszałem w ostatnim czasie wypowiedzi wojskowych w stylu „wojsko nie jest od dbania o interes krajowych producentów” czy „wojsko nie jest od tego, by mówić przemysłowi co ma produkować”. Problem chyba po części polega na tym, że nie tylko w SGWP ale i w samym MON mamy zdecydowanie za mało ekonomistów na stanowiskach związanych z zamówieniami oraz planowaniem zakupów, które jak pokazuje praktyka są obecnie traktowane jak zakupy z półki, a nie są planowane z wyprzedzeniem. Brutalne przebudzenie z letargu i załamanie się doktryny „mamy jeszcze czas, to trzeba jeszcze przemyśleć” następuje 22 lutego 2022 roku. Niestety wchodzimy w tryb paniki, bo wojna za trzy lata i nawet nie staramy się negocjować korzystnych warunków w podpisywanych kontraktach. Łapiemy wszystko, co jest dostępne w sprzedaży, bo zaraz pojawią się kolejni chętni i powstanie kolejka. Mógłbym tu zapisać kolejnych dwadzieścia akapitów z zarzutami co można było zrobić lepiej, ale o tym napisano już nie jeden elaborat.
Czy w polityce obronnej państwa zmieniło się coś po 2022? Zwiększyliśmy procent PKB przeznaczany na armię i zakupy uzbrojenia. Tylko tyle. Tylko, bo nadal nic nie zrobiliśmy ze strategią bezpieczeństwa państwa. Nadal uważamy, że gwarancje naszej niepodległości leżą za oceanem. Politycy mówili o nowych fabrykach amunicji artyleryjskiej i co? Gdzie dziś jesteśmy? Inne kraje już dawno uruchomiły nowe linie produkcyjne i rozkręcają produkcję. My nadal jesteśmy w trakcie przygotowań. Śmialiśmy się z niemieckich zdolności w zakresie produkcji czołgów. Pierwsze egzemplarze Leopardów 2A8 dla Niemców i Norwegów zjechały z linii produkcyjnych, a tempo będzie z miesiąca na miesiąc tylko przyspieszać. Poczekajmy pół roku. Jak od 2022 rozbudowano linie produkcyjne Kraba? Ile zamówiliśmy Rosomaków? W lipcu 2022 zamówiono 70 wież ZSSW-30 do stojących już na placu Rośków. Pierwsze umowy na zupełnie nowe wozy podpisano dopiero 8 lipca 2024r. i jest to kontrakt na 58 pojazdów, które WP odbierać będzie w latach 2026-2027. Druga umowa pochodzi z grudnia 2024 i zapisano w niej 80 pojazdów w wersji L. To jest 138 pojazdów w okresie 2026-2028 i ta liczba nawet nie zbliża się do maksymalnych mocy produkcyjnych zakładu.
SGWP o skali potrzeb wie doskonale, ale przez lata nie robiono z tym nic prócz zmieniania w harmonogramach dat. Koronnym argumentem są powtarzane jak mantra słowa „nie jesteśmy od mówienia przemysłowi co ma robić”. To ja się pytam kto jest? Jeśli SGWP ustami Ministra ON i pismami podpisywanymi przez niego nie wyraża jasno swoich potrzeb w stosunku do krajowego przemysłu w planach strategicznych, jeśli MON nie porusza tej kwestii na posiedzeniach rządu to kto tu jest winny? Niestety, ale moim zdaniem współpraca na linii MON – krajowy przemysł przypomina jakiś chocholi taniec – tkwimy w tym marazmie od lat podrygując bez sensu i bez planu na przyszłość.
Nagle na horyzoncie pojawia się fantastyczna oferta przejęcia od Amerykanów używanych Strykerów, bo wymaga tego „gotowość bojowa wojsk, zdolności produkcyjne przemysłu w perspektywie wieloletniej, wielkość potrzeb Wojsk Lądowych”. To gdzie był i jak planował rozwój SZ nasz Sztab Generalny przez ostatnie 17 lat? Nagle dziś pojawił się problem utrzymania gotowości bojowej w nowo formowanych jednostkach oraz tych, którym zabierano przez lata sprzęt? Dziś odkryliśmy, że nasze fabryki to manufaktury utrzymywane na homeopatycznych zamówieniach MONu? Planując utworzenie trzech nowych dywizji myśleliśmy, że sprzęt dla nich będziemy rozmnażać jak drożdże czy gremliny polewając parki sprzętu technicznego wodą?
Cały ten obraz niestety wskazuje, że nasze planowanie rozwoju SZ RP poszło do kosza, a dziś niestety reagujemy jedynie na zaistniałą sytuację, bo dekady błędów zaprowadziły nas pod ścianę.
PS. Przyjęcie Strykerów, nawet za symbolicznego 1 $ nie rozwiązuje żadnych problemów, a wręcz przysparza nowych. Zapytajcie ludzi w RBLogach czy już się cieszą na kolejny model sprzętu i to takiego, gdzie nakrętki i gwinty nie mają wiele wspólnego z systemem metrycznym.

Oglądałem dziś wywiad z gen.Gielerakiem, szefem nowopowstających Wojsk Medycznych i naszła mnie podobna do Twojej refleksja, którą najlepiej obrazuje parafraza słów legendarnego chorążego Andrzeja ” Pytam się, kto dowódcą ku..a był?!? „
Rozumiem Pana wypalenie i rozczarowanie, ale kwestie relacji pomiędzy Szefem SGWP, a szczególnie gen. R. Andrzejczaka, który był specyficznym oficerem i generałem nierozumiejącym konstytucyjnych zasad obowiązujących w naszym państwie czy też inaczej na strategicznym polityczno-militarnym poziomie kierowania i dowodzenia SZ RP poziomie (bo i skąd jeśli ten człowiek mógłby znać te zasady skoro „przeskoczył” z poziomu taktycznego (szczebel dywizja) na poziom strategiczny nie służąc w żadnym z dowództw korpusów, komponentów RSZ czy w strukturach dowódczych NATO), a konstytucyjnym Ministrem ON (członkiem Rady Ministrów) w rzeczywistości wyglądały całkiem inaczej.
Zgadzam się, że zarówno poprzedni szef SG WP jak i obecny nie rozumieją i nie potrafią długoterminowo planować rozwój naszych SZ RP, niestety oni po prostu nie rozumieją tego procesu, nie mają wiedzy na ten temat, no i nie chcą jej pogłębiać. niestety, żeby to potrafić nie wystarczy brylować w mediach czy przy politykach. politykach