4.3
(6)

Świat ciekawostek z dziedziny
radiokomunikacji
i walki radioelektronicznej

Co kryje się pod pojęciem spektrum elektromagnetycznego?

4.3
(6)
4.3
(6)

Dokąd zmierza system łączności Wojska Polskiego?

Jak powiedziało się „A”, to trzeba powiedzieć i „B”. Jedziemy dalej z tematem Widma, Comp@na i krajowego poletka pod tytułem „system łączności dla Wojska Polskiego”. Będzie o słodko-gorzkim śniadaniu.

Miałem nie lada okazję wypić kawę, posłuchać o koncepcji rozwoju szeroko pojętego systemu łączności dla Wojska Polskiego oraz porozmawiać ze specjalistami z DKWOC o ich wizji. Tak na marginesie dziękuję @CyberWojska za zaproszenie i niepowtarzalną okazję na tak bezpośrednią rozmowę.

Jakie są moje (jak najbardziej subiektywne) wrażenia po tym spotkaniu?

Po pierwsze duży plus za przyjęty kierunek rozwoju wojskowego systemu łączności. Nie będę opisywał szczegółów, ale powiem, że ekipa z CyberWojska podjęła się niewykonalnego zadania: chcą skruszyć beton w kwestii podejścia do przesyłania informacji niejawnych. Kto miał do czynienia z przepisami ustawy o ochronie informacji niejawnych ten wie, że jest zbiór przepisów na czas pokoju (czytaj: na miniony czas) i są w niej np. zapisy nakazujące rozdzielanie dokumentów o różnych klauzulach na oddzielne sejfy (żeby informacje się nie pomieszały). Trzymam kciuki za pomyślne wdrożenie pomysłu DKWOC w życie, choć jestem pewien, że będzie to długa i krwawa batalia z twardogłowymi obrońcami zapisów ustawy. Zapewne bez zmiany przepisów nic nie da się zrobić, a jak wiadomo w takim przypadku najważniejszy głos należy do lobbystów tej lub innej opcji. Tu Panowie generałowie Chodowiec, Molenda i Chmielewski będą musieli znosić nie jedną parę butów i zrobić miliony kroków po korytarzach różnych resortowych budynków, bo bez wchodzenia drzwiami, wracania oknem i kratkami wentylacyjnymi tej batalii nie da się wygrać.

Po drugie plus (już drugi, co do tej pory chyba nie za często mi się zdarzało) za  budowę przewodowego komponentu transmisyjnego. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Znów bez wchodzenia w szczegóły nasze firmy korzystając z komponentów zagranicznych (bo w kraju nie mamy takich technologii) stworzyły dla wojska bardzo ciekawą ofertę, z czego WP w pełni korzysta.

Jeszcze jeden plus za wdrażanie technologii 5G, dedykowanych sieci i komunikatorów dla militarnego użytkownika. Wiem, większość łącznościowców WP z najróżniejszych garnizonów po przeczytaniu tych słów zapewne wypowie do nosem „co ty kurczak za pierdolety tu piszesz?” Chciałoby się więcej i szybciej, ale niestety dobrze wiemy, że priorytety są na innym biegunie, czyli tam, gdzie liczy się kaliber, grubość pancerza i zdolność do pływania (lub nie).

Były słodkości, to teraz przejdę do dodawania dziegciu do tej potrawy. Zaczniemy od krajowego przemysłu z branży obronnej, lub jak kto woli PPO (polski przemysł obronny). Porządna chochla cierpkiej mazi należy się RADMOROWI i WB Group, która jakiś czas temu przejęła gdyńskiego producenta. Niestety, ale w spółkach córkach WB najwyraźniej priorytety i akcenty były rozłożone na inne programy, a radiostacje Comp@n i Perad nie zostały dostatecznie dopieszczone przez producenta. To pierwsze radio pojawiało się na MSPO już od 2016 roku i dopiero niedawno uzyskało (a w zasadzie system, ale o tym za chwilę) certyfikację SKW pozwalającą na przetwarzanie informacji o klauzuli ZASTRZEŻONE lub NATO RESTRICTED.

Jak już nie raz się przekonaliśmy PPO potrafi obiecywać bardzo wiele za jeszcze więcej, ale gdy przychodzi do konkretów, to zaczynają się schody. Ładnych n-lat temu również RADMOR nie popisał się rzetelnością. Chodziło o tryb pracy I-MUX w radiostacjach F@stnet (RRC-9210/9310) który miał pozwalać na jednoczesną pracę sieci radiowej w trybie transmisji mowy oraz danych. Co ciekawe firma nie dostarczyła stosownego oprogramowania do wykorzystania tego trybu, bo … MON takiego nie zamówił. W ten sposób przez pewien czas WP użytkowało radiostacje nie mając narzędzia do ich pełnego wykorzystania. Takie narzędzie powstało później w monowskim Centrum Projektów Informatycznych, ale okazało się, że nie działa. Nie dlatego, że było złe, ale dlatego, że w radiostacjach tryb I-MUX nie był odblokowany! Co zrobił MON? Cóż, nie mam dostępu do pierwotnej umowy i nie wiem jakie były w niej zapisy, ale MON zapłacił RADMOROWI za aktualizację oprogramowania i odblokowanie I-MUX. Jak widzicie MON nie potrafi w umowy i na dodatek nie uczy się na błędach. Przy okazji wyszło na jaw jeszcze jedno niedopatrzenie – z radiostacjami nie kupiono dedykowanych kabli transmisyjnych umożliwiających połączenie radia z komputerem. Nie wiem, czy zamawiający nie miał pojęcia do czego można radia użyć i jakie ma możliwości, czy może… Może na tym poprzestanę.

Niestety na podobną karuzelę dziwnych zdarzeń i decyzji trafił również Comp@n. Przyznacie, że 9 lat od premiery na MSPO do przyjęcia na uzbrojenie WP to jednak trochę długo, nawet jak na produkt rozwijany od zera. Jakimś cudem nikomu nie zależało na szybkiej finalizacji projektu.

Jak zacznie się czytać materiały reklamowe RADMORA i ma się z tyłu głowy trochę wiedzy na temat funkcjonowania mechanizmów współpracy krajowego przemysłu z wojskiem to zapalają się ostrzegawcze kontrolki, a system ostrzegania o kolizji zaczyna drzeć japę „PULL UP!” Cóż takiego niepokojącego można znaleźć w folderach? Zacznijmy od tego: „Możliwość integracji z istniejącymi elementami infrastruktury: inne radiostacje”, a kilka linijek poniżej jednym tchem wymieniane są: radiostacje taktyczne VHF np. 3501, F@STNET, 35010, PERAD, radiostacje szerokopasmowe, łączność satelitarna. W zasadzie producent tu nie skłamał, bo zadeklarował „możliwość integracji” a nie „radiostacja została zintegrowana”. Czujecie różnicę? Jak klient zechce i zapłaci to my rozpoczniemy integrację. Patrząc na parametry Comp@na to ta integracja z wymienionymi radiostacjami to chyba możliwa jest na dzień dzisiejszy wykorzystując „starą szkołę”, czyli analogową transmisję głosu z modulacją FM w jawnym kanale łączności o szerokości 25 kHz. Jak to pogodzić z modulacjami szerokopasmowymi nie mam pojęcia, o satelitarnej łączności nie wspominając.

Teraz kilka słów o tym, dlaczego Comp@n tak długo stał w kolejce do okienka „umowa na zakup” w Agencji Uzbrojenia. Jak dla mnie to ktoś w RADMORZE chciał sprzedać WP radiostację jako urządzenie, nic więcej. To nie te czasu. Dziś mówimy o systemie łączności, a pudełeczko z elektroniką jest tylko jednym z elementów. Ważne są jeszcze takie kwestie jak system generowania i dystrybucji kluczy kryptograficznych. Z punktu widzenia zwykłego użytkownika może się wydawać to banalnie proste – wchodzę na stronę, wybieram podpis cyfrowy, opłacam fakturę, aktywuję podpis i już. Jednak ktoś, kto wdrażał w firmie gotowe już rozwiązanie serwera certyfikatów wie ile jest z tym roboty, a RADMOR musiał zrobić cały system od podstaw i niestety prace ciągnęły się niemiłosiernie. Wojsko więc czekało na pełen system, a nie tylko jego część.

Rzuca się też w oczy jeszcze jeden bardzo ważny szczegół. W wykazie proponowanych waveformów próżno szukać tych opracowanych w ramach ESSOR (HDRWF High Data Rate Waveform, NBWF Narrow Band Waveform, ESATWF SATCOM UHF Waveform, 3DWF). Czegoś tu nie rozumiem. RADMOR jest praktycznie od początku w klubie europejskich producentów militarnego sprzętu łączności, wymienia się doświadczeniami z takimi gigantami jak Thalles czy R&S, a w swoim sztandarowym produkcie nie potrafi zastosować praktycznie zdobytej wiedzy? Bo nie bardzo chce mi się wierzyć, że zmieniono nazwy waveforów i reklamuje się jako własne.

Grzebiąc po artykułach znalazłem informację, że ESSOR WF jest możliwy do wgrania do radiostacji Guarana, która jak wiadomo jest za dobra dla wojska, bo została zbudowana zgodnie z wymaganiami wojska.

Najwyraźniej RADMOR doświadczenia z ESSOR wdrożył jak na razie tylko w jednym produkcie i nie jest to Comp@n. A szkoda, bo jednak dekada na opracowanie i doszlifowanie radiostacji to sporo czasu. Zaraz zapewne usłyszymy, że ESSOR WF są nieobecne w Comp@nie, bo wojsko nie postawiło takich wymagań. To po co jesteśmy w tym programie i wpłacamy nie małe kwoty? Za co prezes bierze wynagrodzenie jeśli nie jest w stanie spojrzeć w przyszłość i wyprzedzić oczekiwania klienta?

Jak widać zbudowanie radiostacji SDR nie jest proste i wymaga dużego nakładu pracy. Szkoda, że RADMOR nie wykorzystał całego potencjału do pracy przy Comp@nie. Rozumiem, że spółka matka WB Group ma swoje cele i różne zadania, ale najwyraźniej radiostacja taktyczna dla WP nie miała najwyższego priorytetu i niestety złapała sporo opóźnień. Co gorsza pozbawiona jest obecnie najważniejszego atutu – kompatybilności z innymi radiostacjami producentów biorących udział w ESSOR. Ktoś chyba zakładał, że WP jak zawsze grzecznie poczeka, może trochę pomarudzi i pogrozi palcem, ale jednak poczeka. Czekali tyle lat to jeszcze rok czy dwa nikogo nie zbawi. Tu się RADMOR przeliczył, bo nie dość, że WP wybrało na najbliższą dekadę zasadniczy sprzęt łączności dla WL z oferty L3Harris, to jeszcze producent ze Stanów sprzedał swoje radia innym potencjalnym klientom w regionie. Można było powalczyć o większy kawałek tortu, a zostały tylko okruszki na stole. Szkoda, wielka szkoda.

Porównanie parametrów taktyczno-technicznych radiostacji

ParametryComp@nRf-9820S / AN/PRC-171AN/PRC-163
Zakres częstotliwości30-520 MHz225 - 2600 MHzKanał 1: 30-88 MHz, 118-174 MHz, 225-512 MHz
SATCOM:
300-320, MHz UL / 360-380 MHz DL
291-318.3 MHz UL / 243-270 MHz DL
Kanał 2: 225-450 MHz, 1300-2600 MHz
Moc wyjściowa5 W3,2 Wdo 5 W, 10 W w trybie SATCOM, 3,2  W w paśmie L/S
Modulacje (waveform)DV (fon, FH 100 hop/s);
RSD (dane);
BMS IP (MANET, fon i dane, FH 50 lub 300 hop/s);
UHF Line of Sight (ULOS)
Wraith™
*TSM™ 6.1
*TSM™ 6.2
*Katana
Kanał 1:
VHF/UHF LOS, ANW2®C, SINCGARS, P25,
Opcjonalne: SATURN, HPW, IW Phase 1/2, HAVEQUICK I/II, P25T Trunking, ARROW, ANW2®D
Kanał 2:
ANW2®C, UHF LOS, UHF SATCOM
Opcjonalne: *TSM-X™, L-TAC®, Wraith™, *WREN TSM, *WREN NB, ANW2®D
Prędkości transmisjiRDS - do 40 kb/s;
BMS IP – do 3,3 kb/s;
Do 16 Mb/sDo 16 Mb/s
Szerokość kanału25 kHz, 50 kHz25 kHz - 40 MHzKanał 1: 5 kHz-10 MHz,
Kanał 2: 5 kHz-40 MHz
* WF od firmy zewnętrznej TrellisWare

Czy w takim razie Comp@n jest bublem niewartym uwagi? Absolutnie nie, jest elementem większej układanki, która powinna być oczkiem w głowie naszych decydentów. Produkty L3Harris to światowa czołówka i lata doświadczeń, wzorzec do którego powinni dążyć inżynierowie z gdyńskiej firmy. Ale żeby tak było potrzebujemy planu, by znów nie obudzić się z ręką w nocniku za kolejne 5, 10 lat.

Wina leży zatem po stronie PPO. W moim odczuciu nie i teraz trochę lepkiej i gorzkiej mazi na głowy decydentów w SGWP i MON. Nie da się nie zauważyć dziwnego rozdwojenia jaźni, bo z jednej strony MON potrafi wysmażyć takie wymagania na sprzęt, że mało kto ma odwagę podjąć próbę ich zrealizowania, a z drugiej strony słyszymy, że wojsko nie jest od wspierania polskiego przemysłu lub wojsko nie jest od tego, by mówić przemysłowi co ten ma robić. To kto jest od takich działań? Kto ma zainicjować cały proces strategicznego planowania wydatków na obronność?  Ministerstwo Finansów? Ministerstwo Aktywów Państwowych?

To nie jest żadną tajemnicą, że pieniądze wydawane w kraju wracają po pewnym czasie do budżetu państwa: na dzień dobry jakieś 20-30 % w formie podatków bezpośrednich i potem kolejne nawet 20 % pod innymi postaciami. Przez trzy dekady nie potrafimy zrozumieć tak prostych zależności i zawrzeć odpowiednich zapisów w strategii bezpieczeństwa państwa. Może MON i SGWP powinny zatrudnić ekonomistów lub przynajmniej podejmować współprace z kancelariami prawnymi specjalizującymi się  w umowach handlowych, bo jak pokazuje praktyka nie zawsze potrafimy wynegocjować korzystne dla nas warunki. Być może gdyby MON i WB Group zawarły stosowną umowę na opracowanie przyszłej radiostacji taktycznej dla WP i były w tej umowie odpowiednie warunki dopingujące wykonawcę do dotrzymania terminów cała sprawa wyglądałaby inaczej.

Zupełnie nie zgadzam się z tezą, że wojsko nie jest od tego, by mówić przemysłowi co ma produkować. Wręcz przeciwnie, trzeba podejmować dialog, ale w rozsądnych granicach. Weźmy przykład USA, gdzie MoD (czy raczej MoW) nie czeka biernie na propozycje przemysłu, tylko ogłasza konkursy na opracowanie takiego czy innego systemu. Oczywiście pozyskiwanie uzbrojenia idzie tam wielotorowo i kupuje się nie tylko to, co jest wynikiem tych konkursów, ale również gotowe i sprawdzone produkty z półki (najczęściej w formie licencji na produkcję u siebie) lub inwestuje się w nowe pomysły, których autorami są niewielkie firmy spoza grona wielorybów branży. Za oceanem jest oczywiście inna skala jeśli chodzi o finansowanie badań i rozwoju (tak, tak, są państwa gdzie do B+R podchodzi się poważnie, a nie traktuje jako doktryny Bierz i Remontuj), ale nie róbmy z siebie takiego kopciuszka, pieniądze u nas są, tylko trzeba je mądrze wydawać.

Przykład jak bardzo w dziedzinie łączności zgrzyta piach w trybach na linii PPO – MON? Baterie do radiostacji. RADMOR opracował swój standard, bo nie ma żadnej normy obronnej określającej jakie mają być wymiary, rodzaj złącza czy napięcie znamionowe. Wojsko odkrywa teraz, że fajnie byłoby gdyby baterie były wymienne pomiędzy różnymi typami radiostacji. Ktoś wyartykułował taką potrzebę i sformalizował ją w formie wytycznych lub innego dokumentu (czytaj norma obronna)? Nie, bo wojsko nie jest od mówienia co przemysł ma robić. No to ja już nic nie rozumiem. Chcemy mieć produkt spełniający nasze oczekiwania, czy nie? Jakoś w telekomunikacji nikt nie płacze, że dawno temu opisano standard IEEE 802.3 i teraz każda karta sieciowa ze złączem Ethernet działa zgodnie z jego zapisami.

Wojsko musi zadbać o własny interes i mówić przemysłowi czego oczekuje (w granicach rozsądku, bo metal, który nie istniał nadal nie istnieje), określać normy obronne i egzekwować ich zapisy w praktyce. Jeśli pozostawimy swobodę producentom sprzętu, to szybko okazuje się, że złącze do podłączenia zestawu nagłownego ma nietypową konstrukcję lub inaczej poprowadzone wyprowadzenia i do danej radiostacji pasuje tylko wąska grupa akcesoriów danego producenta. Efekt? Jest drogo, bo nie ma konkurencji, a jak jest drogo to możemy kupić mniej, bo pieniędzy brakuje. Standaryzacja wymusza konkurencję, a konkurencja obniża ceny. 

Podsumowując w kilku akapitach.

  • Dialog MON – PPO szwankuje jak chłodnica w Maluchu. Nie ma wzajemnego zrozumienia. PPO chce wydoić jak najwięcej z budżetu MON, MON nie ufa PPO, bo ten nie dotrzymuje terminów. Nie dotrzymuje, bo linie produkcyjne to manufaktury. Dlaczego? Bo MON zamawia homeopatyczne ilości w krótkich seriach. Gdyby dana spółka miała na stole wieloletnią umowę z rozpisanym harmonogramem dostaw i płatności od MON to spokojnie może z takim dokumentem iść do banku po pożyczkę na rozbudowę zdolności produkcyjnych. Słowem potrzebujemy więcej ekonomistów w procesach decyzyjnych w sferze planowania rozwoju i zakupów dla armii.
  • Planowanie długookresowe najwyraźniej załamało się na poziomie SGWP. Być może początek 2022 r wywrócił wszystko do góry nogami, bo okazało się, że odwlekanie modernizacji technicznej wojska to nie jest najlepsza droga do sukcesu. Teraz stojąc nad przepaścią nie bardzo mamy wybór, a nikt nie chce zrobić odważnego kroku naprzód. Pozostało wyrzucić wszystkie planu do kosza i zacząć od zera. Niestety nie wszystkie zakupy zostały chyba dobrze przemyślane, a budżet to nie guma z majtek. Nie da się go rozciągać bez większych konsekwencji.
  • W kwestii zakupów sprzętu łączności wybrano mniejsze zło, ale ten wybór to efekt lat zaniedbań i braku wizji na przyszłość w samym jądrze MON. RADMOR nie posiada obecnie systemu łączności, który sprostałby wszystkim wymaganiom WP, bo jeden Comp@n wymagający dalszego rozwoju oraz wyłaniający się powoli z mroków Perad 6010 to zdecydowanie za mało. Z drugiej strony WP wybiera to, co jest obecnie dostępne na półkach, ale większość zakupów robi u zagranicznych dostawców. Opracowanie integratorów łączących systemy L3Harris z polskimi rozwiązaniami jest chyba zbyt kosztowne i pochłonie zbyt wiele czasu. Sam L3Harris nie kwapi się z udostępnianiem konkurencji swoich technologii i trudno tu oczekiwać, że RADMOR może cokolwiek wynegocjować w kwestii bezpośredniej kompatybilności;
  • MON nie umie w kontrakty. Jakimś cudem nie potrafimy podpisywać umów tak, by dbać o własne interesy. Kupujemy za ciężkie pieniądze, ale nie potrafimy wymóc transferów technologii do naszych fabryk. Z drugiej strony zagraniczne koncerny, które zjadły zęby na takich umowach doskonale wiedzą jak skonstruować korzystne dla siebie zapisy, bo wbrew górnolotnym hasłom ich celem nie jest wspieranie modernizacji naszej armii a zarabianie pieniędzy.
  • Potrzebujemy strategii rozwoju państwa, w tym przemysłu obronnego, który musi być powiązany z długofalowymi planami i zakupami WP. Musimy określić co, kiedy i ile chcemy kupić i zacząć egzekwować ten plan, choćby oznaczało to pozbawianie ludzi stanowisk i pociąganie do odpowiedzialności karnej. W przeciwnym wypadku czeka nas powtórka z operacji SZPEJ beta 0.1.
4.3
(6)

Czy wpis jest ciekawy?

Kliknij gwiazdki by ocenić.

Ocena średnia 4.3 / 5. Liczba głosów 6

Jeszcze nikt nie głosował. Bądź pierwszy i zgarnij kaszankę na ciepło!

Jeśli uważasz ten wpis za ciekawy...

Zapraszam na moje konto na Twitterze

Przykro mi, ale dałem z siebie całe 5%

Obiecuję poprawę.

Co mogę poprawić we wpisie/blogu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *