5
(4)

Świat ciekawostek z dziedziny
radiokomunikacji
i walki radioelektronicznej

Co kryje się pod pojęciem spektrum elektromagnetycznego?

5
(4)
5
(4)

Wojsko Polskie kupuje od SAAB'a SIRIUS'a

Kto ma wiedzieć ten wie, ale że nie wszyscy muszą wiedzieć wszystko to w ramach wstępu kilka słów wyjaśnień. W grudniu 2025, a tak dokładniej to 19 grudnia 2025 roku, Agencja Uzbrojenia podpisała dwa bardzo ważne kontrakty (i jakiś trzeci, nie pamiętam o czym) w zakresie walki radioelektronicznej.

Jednym z tych dwóch ważnych kontraktów była umowa ze szwedzkim SAAB na dostawę systemu rozpoznania radiolokacyjnego, choć znając specjalistów od komunikacji w WP to nie dam sobie paznokcia uciąć, że ktoś dobrze przetłumaczył otrzymany tekst. Co ciekawe pierwszy komunikat na stronach rządowych bardzo szybko zniknął i zastąpił go lakoniczny wpis zapowiadający podpisanie czegoś następnego dnia. Tajnoza w MON w wersji premium - nie można społeczeństwu mówić na co idą ich podatki, bo jeszcze ktoś się wygada! Oczywiście długo nie trzeba było czekać, bo tego samego dnia na zagranicznych stronach pojawiła się informacja o umowie PL - SAAB na zakup systemu SIRIUS o wartości 130 milionów euro. Kwota nic nam nie mówi, bo na stronach SAABa nie znajdziemy cennika, więc trudno wydedukować co i ile kupujemy. Co nam pozostaje? Możemy sobie trochę pospekulować.

Czym jest SIRIUS?

No właśnie, bo to jest chyba jedno z ważniejszych pytań dotyczące tego kontraktu.

Zobrazowanie sytuacji radioelektronicznej w systemie SIRIUS

SIRIUS to cała rodzina rozwiązań szwedzkiego koncernu w dziedzinie rozpoznania elektronicznego, lub inaczej mówiąc SIGINT, czyli bardzo szerokiego pojęcia. Najważniejszą cechą SIRIUS'a jest łączenie informacji ze wszystkich dostępnych sensorów rozpoznawczych i tworzenia jednego, skonsolidowanego obrazu sytuacji radioelektronicznej. Wiem, trochę to mało czytelne, ale zaraz postaram się to wszystko jakoś rozsupłać i wytłumaczyć dla zwykłego płatnika podatków.

Rozpoznanie elektroniczne można prowadzić różnymi sposobami i technikami. Inaczej "słucha się" sygnałów niosących informację, czyli np. emisji radiostacji pokładowych czy osobistych pracujących w sieciach radiowych z wymianą foniczną i/lub danych analizując ich położenie dzięki namierzaniu radiowemu i analizie ruchu, a inaczej "słucha się" sygnałów radiolokacyjnych czy radionawigacyjnych, gdzie ważniejsza jest struktura sygnału, przypisanie go do konkretnego systemy przeciwnika i lokalizacja źródła.

Każdy z sensorów oraz technik ma swoje zalety i wady. Jedne są bardziej nastawione na szybkość działania, inne na dokładność lokalizacji źródeł promieniowania, jeszcze inne zoptymalizowano pod kątem analizy technicznej sygnałów. Dawniej taka robota rozpoznania elektronicznego polegała na żmudnym zbieraniu danych, katalogowaniu ich w bazach danych i przede wszystkim na wiedzy i doświadczeniu ludzi od WRE. Dziś za sprawą postępu technicznego duża część tej roboty odbywa się automatycznie właśnie dzięki nowoczesnym systemom SIGINT takim jak SIRIUS, który zbiera dane z różnych sensorów i podsystemów, kataloguje je, dokonuje korelacji i wyciąga wszystko co najlepsze. SIRIUS dokonuje fuzji danych przez co może o wiele dokładniej lokalizować źródła promieniowania elektromagnetycznego. Jak? Weźmy na przykład taki samolot lub okręt przeciwnika, który włączył swój radar, użył radiostacji do potwierdzenia rozkazów oraz zmuszony był do uruchomienia systemu swój-obcy IFF. Normalnie każda z tych emisji jest przechwytywane przez różne systemy z różną dokładnością, nie zawsze zadowalającą. Dzięki połączeniu danych z różnych systemów w systemie nadrzędnym uzyskujemy o wiele dokładniejszą lokalizację i pełniejszy obraz sytuacji elektronicznej - jeden system może zawsze coś przeoczyć, czegoś nie usłyszeć, ale 3-4 inne systemy to wychwycą. Działa to również w drugą stronę - jeden z systemów może się pomylić i zinterpretować zakłócenia lub odbicia sygnału jako rzeczywiste źródło, ale nie mając potwierdzenia z innych systemów łatwo możną takie fałszywie pozytywne sygnały wyeliminować.

SIRUS to nie tylko zbieranie danych. To również możliwość scentralizowanego zarządzania całym systemem rozpoznania elektronicznego. Może on również łączyć się z innymi systemami i wymieniać z nimi dane. Można w ten sposób potwierdzać i klasyfikować nowo wykryte emisje - z systemu OP wiemy, że w danym rejonie obserwowany jest obcy statek powietrzy, a obierane sygnały radiolokacyjne nie wskazują na żaden ze znanych trybów pracy obcych pokładowych SRL. Oznacza to, że albo przeciwnik zmodernizował swoje radary, albo wprowadził nowy model i trzeba się temu dokładnie przyjrzeć. Jako, że nowoczesne systemy są symbiotyczne, to SIRIUS może wysyłać np. do systemu OP informacje o wykrytych samolotach wroga, a radary baterii OP nie muszą być przedwcześnie włączane i nie będą demaskowały swoich pozycji bojowych.

System nie tylko automatycznie rozpoznaje i klasyfikuje szerokie spektrum sygnałów (wykorzystując również cywilne źródła informacji o obiektach, takie jak ADS-B na samolotach czy AIS na statkach), ale pozwala też na definiowanie różnych scenariuszy działania. Wcześniejsze zaprogramowanie systemu pozwala na szybką rekonfigurację pracy i zmianę priorytetów działania poszczególnych podsystemów. Potrafi on również tworzyć EOB, czyli Electronic Order of Battle, a tak po kowalskiemu: na podstawie zebranych informacji ze spektrum elektromagnetycznego łączy kropki i poszczególne źródła radiowe wiąże w większe struktury, np. kompanie, bataliony, baterie, dywizjony itp. Dla oficerów z komórek operacyjnych i rozpoznawczych jest to bardzo cenna informacja, bo pozwala określić ugrupowanie bojowe przeciwnika.

Tak po krótce wygląda SIRIUS jako całość. Natomiast jak się troszkę głębiej pogrzebie okazuje się, że jest to całkiem pokaźna rodzina różnych podsystemów.

Jest w niej SIRIUS COMPACT R-ESM przeznaczony jest do wykrywania i monitorowania pracy obcych stacji radiolokacyjnych. Dzięki kompaktowym rozmiarom możliwy jest do przenoszenia przez drużyny czy sekcje. Można go montować na małych pojazdach patrolowych, statywach, UGV lub na UAV zwiększając znacząco jego zasięg wykrywania. Może być wykorzystywany w systemach GBAD (Ground Based Air Defence) lub systemach monitorowania wybrzeża/granicy lądowej.

Mamy również nieco większy SIRIUS COMPACT C-ESM, który ma szersze pasmo od R-ESM, a przez to realizuje szersze spektrum zadań. Może nie tylko identyfikować radary przeciwnika, ale również sieci radiowe. Dzięki niewielkim rozmiarom oraz pełnej automatyzacji można go szybko rozwijać nawet w pobliżu FLOT zwiększając w ten sposób głębokość prowadzonego rozpoznania.

Te dwa maluchy to przejaw najnowszego trendu w WRE - miniaturyzacja systemów rozpoznania i schodzenie do niskiego szczebla taktycznego co pozwala budować bardzo szczegółowy obraz EOB. Prócz tego w rodzinie SIRIUS mamy też "klasyczne grubasy" jak podsystem dedykowany do GBAD czy lądowego COMINT i C-ESM.

Jest też "lotnicza" odnoga w postaci zasobnika HES-21 przeznaczonego do ESM, ELINT oraz wsparcia samoobrony samolotów oraz cały zestaw tych systemów przystosowany do instalacji na okrętach (tych na- i pod-wodnych).

Szczerze wam powiem, że w pierwszym momencie ogłoszenie kontraktu na system WRE od Szwedów połączyłem z wodowaniem pierwszego z okrętów projektu DELFIN i myślałem, że chodzi właśnie o morką wersję SIRIUSA jako wyposażenie naszych przyszłych okrętów rozpoznania radioelektronicznego. W przytoczonym na początku (usuniętym bardzo szybko) komunikacie MON była mowa o "pozyskaniu systemu rozpoznania elektronicznego służącego do wykrywania, pomiaru parametrów i identyfikacji źródeł emisji radiolokacyjnych". Jakby nie patrzył głównym źródłem informacji dla okrętów o otaczającej rzeczywistości są systemy radarowe. Ale po przejrzeniu materiałów reklamowych SAAB'a mam poważne wątpliwości. Myślę, że nasze P-2 SGWP nie jest jeszcze gotowe na rewolucję w postaci COMPACT R-ESM i C-ESM. WRE na poziomie taktycznym to jeszcze nie nasza bajka, więc te dwa rozwiązania odpadają (na razie). Zatem może kupujemy SIRIUS GBAD? Raczej nie, bo zamówiliśmy już przecież krajowego PCL z PIT-Radwar. To byłoby dublowanie systemów, choć nie byłby to pierwszy taki przypadek w MON.

Patrząc na potrzeby to trzeba by kupić to wszystko, ale wiadomo, że aż takich zasobów finansowych w budżecie MON nie ma. Na pierwszy rzut trzeba wymienić sowieckie systemy rozpoznania bazowania lądowego, zatem być może kupiliśmy podsystem COMINT/C-ESM.

Aby dokładnie dowiedzieć się co kupiliśmy od Szwedów trzeba będzie niestety trochę poczekać. Kontrakt ma być zrealizowany do 2030 roku, a wtedy prędzej czy później wyciekną jakieś zdjęcia, gdy minister czy jakiś generał w ramach promocji swojego wizerunku wrzuci na socjale fotorelację z gospodarskiej wizyty w jednym z ściśle tajnych ośrodków, których położenie znane jest każdemu zainteresowanemu.

Cała sprawa jest jeszcze bardziej zagadkowa, bo kontrakt na sprzęt WRE na jeszcze większą kwotę zawarliśmy tego samego dnia z turecki ASELSAN. Tu przedmiotem umowa ma być zautomatyzowany system rozpoznawczo-zakłócający przeznaczony do prowadzenia WRE na szczeblu taktycznym. Czy chodzi o następcę Przebiśniega i Kaktusa? To temat na kolejny wątek.

5
(4)

Czy wpis jest ciekawy?

Kliknij gwiazdki by ocenić.

Ocena średnia 5 / 5. Liczba głosów 4

Jeszcze nikt nie głosował. Bądź pierwszy i zgarnij kaszankę na ciepło!

Jeśli uważasz ten wpis za ciekawy...

Zapraszam na moje konto na Twitterze

Przykro mi, ale dałem z siebie całe 5%

Obiecuję poprawę.

Co mogę poprawić we wpisie/blogu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *