W 2014 roku Amerykanie wydali FM 3-38 CYBER ELECTROMAGNETIC ACTIVITIES, w skrócie CEMA, dokument, który zmienił ich podejście do tematu prowadzenia WRE.
Popularne efemki to specjalność potomków Waszyngtona i Franklina. Dlaczego ta miałaby być jakaś wyjątkowa? Nie wiem. Dla większości z was będzie to kolejny dokumencik ze zbiorem niezrozumiałych definicji i regułek. Dla mnie jednak jest to publikacja pokazująca jak Jankesi podchodzą do tematu walki na falach radiowych. Spektrum elektromagnetyczne zyskało u nich miano kolejnej domeny działań, obok lądu, powietrza, wody, kosmosu i cyberprzestrzeni. W zasadzie spektrum elektromagnetyczne wypełnia pozostałe pięć domen i jest ich nierozerwalną częścią.
„This manual describes the importance of cyberspace and the electromagnetic spectrum (EMS) to Army forces and provides the tactics and procedures commanders and staffs use in planning, integrating, and synchronizing CEMA” – jedno z pierwszych zdań tej efemki, a już widać podejście do tematu.
Opracowanie tego dokumentu nie było prostą sprawą. U nich odbywa się to trochę inaczej niż u nas. My albo tłumaczymy dokumenty amerykańskie/natowskie, albo działamy na zasadzie: Staszek, do końca miesiąca masz napisać DD X.X.X. Co robi Staszek w stopniu pułkownika? Wysyła pismo „w dół” z poleceniem przesłania materiałów w temacie z terminem realizacji dwa tygodnie. Proces przesyłania „w dół” powtarza się na kolejnych szczeblach, aż biedny sierżant czy kapral nie mają już komu tego zlecić, a z pierwotnego terminu zostały tylko dwa dni. Więc klepią cokolwiek na klawiaturze i taka zbieranina myśli nieuczesanych wędruje powoli do góry, do samego Staszka, który zbiera ten plon i po lepszej lub gorszej obróbce wysyła do swojego szefa produkt finalny. Problem w tym, że nikt praktycznie tego produktu nie recenzuje i nie sprawdza jego kompatybilności z innymi dokumentami doktrynalnymi i instrukcjami.
Amerykanie przy pisaniu 3-38 zaangażowali cały sztab ludzi, a prace nadzorował Zastępca Szefa Sztabu Armii (czytaj Sił Lądowych) ds. operacji, planów i szkolenia G-3/5/7. Zaangażowano nie tylko specjalistów od EW (Electronic Warfare), CO (Cyberspace Operations) czy SMO (Spectrum Management Operations), ale też ludzi od rozpoznania, operacji kosmicznych, ognia połączonego, planowania czy współpracy cywilno-wojskowej.
Po co angażować aż tylu specjalistów z innych dziedzin? Zapytajcie Rosjan co się dzieje, jak spec od WRE w S-2 nie skoordynuje swoich planów z gościem od sieci radiowych z S-6. Na początku 2022 najskuteczniejsze zakłócenia rosyjskiej łączności były dziełem ich własnych jednostek РЭБ.
Amerykanie prawidłowo zidentyfikowali, że ich zależność od sieci teleinformatycznych jest ich potencjalnym słabym punktem. Oznacza to, że muszą chronić tę zdolność za wszelką cenę, bo w przypadku porażki w spektrum elektromagnetycznym zagrożony jest ich system dowodzenia i kierowania walką.
Aby zapisy zawarte w CEMA nie były tylko pustymi słowami Amerykanie powołali do życia Biuro Zarządzania Programami Walki Elektronicznej i Cybernetycznej (Electronic Warfare and Cyber program management office zwane PM EW&C), które jest częścią Biura Wykonawczego Programu – Wywiad, Walka Elektroniczna i Sensory (Program Executive Office – Intelligence, Electronic Warfare and Sensors PEO-IEW&S).
Wspomniane Biuro zajmuje się nie tylko kwitologią i przerabianiem papieru na makulaturę, ale prowadzi szereg programów badawczych i rozwojowych. Jednym z nich jest rodzina programów TLS (Terrestrial Layer System).
TLS składa się z trzech głównych komponentów: TLS dla Brygadowych Zespołów Bojowych (TLS for Brigade Combat Teams TLS BCT); TLS dla związków operacyjnych (TLS for Echelons Above Brigade TLS EAB) oraz program wydzielony z TLS BCT oznaczony jako TLS BCT Manpack.
Trwający od około pięciu lat TLS BCT jest tytułowany „taktycznym systemem nadmiarowym SIGINT, EW i CO nowej generacji, który zapewnia zdolności połączonym siłom operacyjnym wszystkich domen (JADO)". Zgodnie z opisem TLS BCT zapewni dowódcom BCT doskonałą świadomość w spektrum elektromagnetycznym, a także zdolność do prowadzenia WRE i ofensywnych operacji cybernetycznych. Zbudowany w oparciu o modułową, otwartą architekturę systemu, może być wdrażany w wielu konfiguracjach zapewniając możliwość elastycznego reagowania na zmieniające się pole walki.
Co ciekawe Amerykanie z przeprowadzonych badań i testów wyciągnęli wniosek, że łączenie sprzętu rozpoznania i zakłóceń na jednej platformie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Przysparzało to sporo problemów dowódcom takich elementów. Tak więc rozdzielono je na moduły zakłóceń (EW) i rozpoznania radiowego (SIGINT). W latach 2025-26 planują oni rozpoczęcie dostaw sprzętu TLC BCT dla pierwszej jednostki.
TLS BCT Manpack jak się zapewne domyślacie jest komponentem dedykowanym do użycia na niskim szczeblu taktycznym. Może mniej wydajny niż pełny system TLS BCT, ale daje on dowódcom niższych szczebli zdolności, których wcześniej nie mieli. Zapewnia on możliwość prowadzenia rozpoznania radioelektronicznego (z monitorowaniem spektrum elektromagnetycznego, namierzaniem źródeł promieniowania oraz zbieraniem i katalogowaniem sygnatur radiowych) oraz prowadzenia skutecznych zakłóceń radiowych systemów przeciwnika.
Każdy system TLS Manpack składa się z czterech węzłów przenoszonych przez żołnierzy, czyli w pełnej konfiguracji do obsługi sprzętu potrzeba sekcji składającej się z czterech specjalistów. W skład systemy wchodzą dwa lekkie węzły z podsystemem wykrywania i zakłóceń RE "Beast+" oraz jeden węzeł "Kraken", który składa się z kilku radiostacji Beast połączonych w czterokanałową konfigurację, zapewniającą większą przepustowość i moc obliczeniową. Tak po chłopsku: „Beast+” wykrywa i zakłóca obce radiostacje, a „Kraken” zapewnia wymianę informacji z innymi TLS Manpack oraz przełożonym. Czwarty węzeł to radio zakresu KF pozwalające na przesyłanie efektów pracy Bestii i Krakena do systemów C2 szczebla brygady.
Dla każdego BCT zaplanowano łącznie sześć zestawów manpack (24 węzły). Pierwotnie trzy zestawy (12 węzłów) miały być obsługiwane przez żołnierzy WRE, a kolejne trzy przez żołnierzy wywiadu. Obecnie jednak Amerykanie dostosowują struktury brygadowe do nowych wymagań i komórki wywiady przenoszą na poziom dywizji. Tak więc na poziomie brygady zostaną im trzy zestawy TLS Manpack oraz większy TLC BCT. Kolejne trzy (z każdej brygady) będą na poziomie dywizji zapewne z możliwością przydzielenie w razie potrzeb w jakiejś formie brygadzie.
Amerykanie planują wyposażenie każdej swojej brygady bojowej w zestawy TLC Manpack w ciągu najbliższych trzech lat. Aby to zrealizować w tym roku wyposażają w taki zestaw jedną brygadę miesięcznie, a od przyszłego roku będą to dwie brygady miesięcznie. Jak to się ma do naszego zakupu trzech szerokopasmowych radioodbiorników KF dla całych SZ, którego procedura zakupowa ciągnęła się ponad dekadę?
Aby dobić fanatyków WRE dodam jeszcze tylko, że w całym procesie opracowania nowego sprzętu spełniającego wymagania CEMA i współczesnego pola walki aktywną rolę grali bezpośredni operatorzy tego sprzętu. Ich uwagi i sugestie były głównym czynnikiem wpływającym na zmiany wymagań spisanych na papierze, a nie widzimisię urzędników zza biurek ustawionych w instytucjach centralnych, którym nie podobają się antyczne karty cyfrowe z antykwariatu.
Wiecie dlaczego u nas nie powstało choćby tłumaczenie CEMA FM 3-38?
Po pierwsze nasz Centrum Doktryn i Szkolenia SZ ma niewydolną strukturę. Po drugie w naszych sztabach brygad i dywizji specjaliści od WRE w komórkach S-2 występują rzadziej niż złoża Astatu na Podhalu. U nas po prostu taka instrukcja nie jest nikomu potrzebna, bo nasze dywizje na czas P nie mają pododdziałów WRE, więc nawet na dużych ćwiczeniach dywizyjnych sztab ZO nie ćwiczy żadnych elementów związanych z WRE. Na szczeblu brygady jest oczywiście jeszcze gorzej.
Nasi spece od WRE zgrupowani są po centrach rozpoznania radiowego i w batalionach WRE podległych pod te centra i z rzadka przechodzą w swej karierze przez komórki S-2/G-2 w brygadach i dywizjach.
Tak więc mało kto w naszych sztabach ZT i ZO ma pojęcie o znaczeniu WRE we współczesnym konflikcie zbrojnym. Ścieżki kariery prowadzą często tych ludzi do najwyższych dowództw, gdzie bazując na swoim doświadczeniu marginalizują oni znaczenia spektrum elektromagnetycznego. Efekt jest taki, że w razie konfliktu zbrojnego w zakresie WRE będziemy jak Zulusi pod Ulindi uzbrojeni w skórzane tarcze i włócznie atakujący Brytyjczyków uzbrojonych w broń palną i artylerię.
